eco

Winter is coming, a wraz z zimą niechlubne polskie zjawisko, czyli smog. Inne kraje europejskie też jeszcze w XX w., czyli stosunkowo niedawno, zmagały się z tym problemem, ale jakoś sobie poradziły. Mam ogromną nadzieję, że też się z tym koszmarem uporamy, że za dziesięć, no maksymalnie piętnaście lat smog będzie tylko wspomnieniem, a my będziemy mogli cieszyć się czystym powietrzem.

Nie jest moją rolą straszenie kogokolwiek skutkami smogu, można znaleźć wystarczająco dużo nienapawających optymizmem informacji na ten temat. Ponieważ jestem zadaniową osobą,  chciałabym się skupić na tym, co można zrobić. I to na dwóch płaszczyznach:  jak chronić siebie przed skutkami smogu oraz jak działać „u źródła”, czyli jak ten nieszczęsny smog  choć trochę zredukować.

1. Obserwujmy stan powietrza 

Wychodzę z założenia, że zawsze jest lepiej wiedzieć, niż nie wiedzieć. Dotyczy to także smogu. Jeżeli jesteśmy poinformowani, że poziom  zanieczyszczenia powietrza jest wysoki, nie wybieramy się na wieczorny jogging, bo może on przynieść nam więcej szkody niż pożytku. Jeżeli mamy możliwość pracy  zdalnej z domowego biura przez jeden dzień w tygodniu (a jest to rozwiązanie stosowane przez coraz więcej firm) – wybierzmy taki dzień, gdy rano zobaczyliśmy, że stężenie pyłów jest wysokie.  Zarówno sami nie narazimy się na wdychanie szkodliwych substancji w drodze do pracy, jak i nie będziemy generować zanieczyszczeń komunikacyjnych. I oczywiście – gdy widzimy, że stężenie pyłów jest bardzo wysokie – zakładamy maskę antysmogową.  Monitoring stanu powietrza jest bardzo ważny, ponieważ jest wynik pomiaru jest obiektywny. Za to odbiór zanieczyszczeń przez nas samych  – subiektywny, bo zależy od wielu innych czynników. Np. podczas infekcji lub nasilonej alergii nasze drogi oddechowe i tak są podrażnione, przez co może nam się źle oddychać nawet podczas średniego, a nie wysokiego stanu zanieczyszczeń. Czyli akurat w taki dzień maski antysmogowej zakładać nie trzeba, bo to nie zanieczyszczenie jest źródłem naszego dyskomfortu. 

Jest wiele serwisów i aplikacji pomagających obserwować stan zanieczyszczeń:

– komunikaty Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska

Zaletą tego serwisu jest to, że stężenia pyłów podawane są także dla mniejszych miejscowości.

Każde województwo ma indywidualny adres internetowy, poniżej przykładowe:

http://www.poznan.wios.gov.pl        http://www.wios.warszawa.pl     http://www.krakow.pios.pl

– serwis smogowy TVN24

– aplikacja Plume do ściągnięcia na smartfony

– serwis http://www.airly.eu

– serwis http://www.wiemczymoddycham.pl

– aplikacja na smartfony  smok smog (dla województw: małopolskiego, dolnośląskiego, opolskiego i śląskiego)

Oczywiście serwisy podają poziom zanieczyszczeń,  jaki został zmierzony w miejscu, w którym zainstalowany jest sensor. Jeżeli chcemy znać poziom zanieczyszczeń dokładnie w miejscu, w którym się znajdujemy, musimy kupić przenośny miernik jakości powietrza.

2. Uczyńmy swój dom  i/lub biuro oazą  czystego powietrza

Zanieczyszczone powietrze z zewnątrz i tak wnika do naszych domów i mieszkań. Nie wyobrażam sobie nie wietrzyć mieszkania przez pół roku – od października do marca, aby uniemożliwić dostęp powietrza z zewnątrz. Czytałam, że rozwiązanie takie stosuje się na Syberii, gdzie okna zamykane są „na zimę”. Akurat w tamtych warunkach jest to chyba konieczne – w celu ochrony przed zimnem okna są tak dokładnie uszczelniane, że nie można ich otworzyć bez usunięcia grubej okładziny.  Żyjemy jednak w Polsce i wietrzenie jest konieczne, chociażby po to, aby wygonić nagromadzone podczas zimowego przeziębienia zarazki. Oczywiście  należy wstrzymać się z wietrzeniem podczas bardzo dużego stężenia pyłów i tu znowu pomocny jest monitoring powietrza, o którym było wyżej.

W swoim domu chcemy czuć się dobrze. Zarówno fizycznie, jak i emocjonalnie. Zauważyłam po sobie i po moich znajomych, że monitoring stanu powietrza  – obok wszystkich swoich zalet – jest  także trochę sugestywny. Gdy stężenie jest wysokie lub bardzo wysokie „automatycznie” czujemy się źle. Mając świadomość, że to brudne, toksyczne powietrze wnika do naszych domów, nie będziemy mogli poczuć się komfortowo, nawet jeżeli wszystko inne będzie w porządku.

Zdecydowanie pomóc mogą oczyszczacze powietrza. Oczyszczacze naprawdę działają, o czym można przekonać się najlepiej wizualnie podczas wymiany filtrów. Dokonując niedawno tej czynności byłam naprawdę przerażona. Na filtrach zgromadzony był czarnoszary obrzydliwy osad.  Oczyszczacz zebrał to, co zebrał, nigdzie indziej  tylko w naszym mieszkaniu.  Czyli – gdyby go nie w tym mieszkaniu nie było, ten cały osad mógłby znaleźć się w naszych płucach, a wędrując dalej z krwią (ponieważ PM 2,5 jest wielkości naprawdę mikro – mikro)  – w każdym organie organizmu. Zakup oczyszczacza jest dość kosztowny, ale kupując go, chronimy nasze zdrowie, także w perspektywie długoterminowej, biorąc pod uwagę jak poważne choroby mogą spowodować toksyczne substancje znajdujące się w smogu.  Oczyszczacze powietrza mają dodatkowo tę zaletę, że eliminują także chorobotwórcze bakterie, wirusy i grzyby, co ma niebagatelne znaczenie w okresie zimowym.

Oprócz oczyszczaczy powietrza naszymi sprzymierzeńcami w walce ze smogiem są oczywiście rośliny. Dużo roślin. Uwielbiam te zielone żywe istoty. Są piękne i  nam pomagają. Jeżeli się o nie dba, potrafią się naprawdę wspaniale odwdzięczyć.

Ciekawym rozwiązaniem, zapobiegającym wtargnięciu trujących substancji do wewnątrz jest siatka antysmogowa, montowana na oknach, przypominająca trochę siatkę na komary.

3. Chrońmy się przebywając na zewnątrz

Maska antysmogowa nie jest specjalnie sexy, ale zatrzymuje zanieczyszczenia, których nie chcemy wpuścić do nas do środka, do naszych dróg oddechowych i dalej, w zasadzie do każdej komórki organizmu. Ja noszę maskę antysmogową czasami podczas wysokich, ale zawsze podczas bardzo wysokich stężeń zanieczyszczeń . Maska ma tę dodatkową zaletę, że ochrania twarz przed mroźnym wiatrem i to może być kolejny argument przemawiający za jej stosowaniem.

Alternatywą dla masek antysmogowych są filtry nosowe. Wykonane z miękkiego silikonu są prawie niewyczuwalne. U niektórych osób jest to też prawie niezauważalne, że taki filtr został do nosa zaaplikowany. Zależy to chyba po prostu od  anatomii nosa. W moim przypadku nie wygląda to  akurat zbyt korzystnie.  Zakładam jednak  czasem te filtry, gdy zimą wracam z biura do domu – czyli  wtedy, gdy na dworze jest ciemno 😉

Tym, którzy nie chcą nosić maski antysmogowej lub filtrów nosowych, z pomocą mogą przyjść małe osobiste jonizatory powietrza, zawieszane na szyi. Zgodnie z opisem urządzenia  – poprzez wyrzut jonów ujemnych w okolicy głowy tworzy się indywidualna strefa wolna od zanieczyszczeń. Urządzenie jest naprawdę małe i lekkie (wymiary ok. 5,5 na 4,5 cm) i w mojej subiektywnej ocenie – działa.

4. Zdrowe odżywianie to podstawa

Na szczęście nasz organizm potrafi w pewnym stopniu poradzić sobie z zanieczyszczeniami i usunąć je z organizmu. Sprzymierzeńcami organizmu w tej materii są warzywa i owoce, zawierające naturalne antyoksydanty.  Zdrowe odżywianie, picie dużej ilości wody to także nasze tarcze w walce  ze smogiem. Niepalenie papierosów to podstawa podstaw.