czy życie to gra w szachy

chess-2493580_1920

Przepracowałam już 15 lat i trochę sobie w tym czasie poobserwowałam. Widziałam od środka, jak zachowują się względem siebie partnerzy biznesowi – zwłaszcza gdy coś nie idzie według planu. Jednym słowem chodzi o to, aby samemu znaleźć się w jak najkorzystniejszej pozycji, co skutkuje zazwyczaj tym, że druga strona znajdzie się w jak najgorszej. Trudno. Life is brutal.  Sentymentów brak. Dobra rada – proszę nie liczyć na to, że ktoś się wzruszy.

W przekonaniu, że życie to szachy utwierdził mnie  profesor prawa cywilnego podczas jednego z wykładów,  którego miałam przyjemność wysłuchać. Powiedział: pamiętajcie, że do każdej sprawy, którą  będziecie prowadzić,  musicie przygotować się tak, jakbyście zasiadali do stołu z Kasparovem. Wasz przeciwnik wykorzysta  wszelkie chwyty, aby zrobić Wam SZACH, a najlepiej SZACH- MAT.

Mocne. Ale niestety prawdziwe.

Tak sobie potem pomyślałam, że te „szachy” dotyczą w zasadzie każdej dziedziny życia, nie tylko biznesu.  Weźmy sobie pod uwagę np. małżeństwo w trakcie rozwodu. To jest dopiero okazja do zadania komuś szach- mat. Przykre, bo przecież w tej rozgrywce uczestniczą kochający się kiedyś ludzie. Także jeżeli związek trwa  i rozwodu nie będzie – bardzo często to też jest gierka – w dodatku często subtelna 🙂  jak  zyskać jak najwięcej dla siebie, jakich chwytów użyć, jak przewidzieć jak on/ ona zareaguje, jaki będzie jego/ jej kolejny ruch … Czasami kończy się to szachem dla jednej dla stron, a czasami patem, w którym tkwi się latami. Nie wiem, co lepsze …

A taka polityka? To są dopiero szachy! W pełnym tego słowa znaczeniu.

Nie jestem urodzoną fighterką. Ciągła rywalizacja, walka o to, aby moje było na wierzchu nie podnieca mnie, nie bawi, nie nakręca. Układanie strategii, antycypowanie ruchu przeciwnika – uważam, że traci się na to mnóstwo energii. Energii, którą można by   przekuć w coś dobrego.

Może i są kobiety, które dobrze się w takiej szachowej  życiowej rozgrywce czują, uważam jednak, że są one w mniejszości. My delikatne jesteśmy 🙂 „Szachiści” to chyba jednak częściej mężczyźni. Ale nie wiem, może się mylę.

Ja się chyba w tych szachach  poddaję – walkowerem 😉

 

 

 

 

 

3 myśli na temat “czy życie to gra w szachy”

  1. Genialne porównanie! Zgadzam się z każdym słowem. I tym bardziej przykre niestety, zwłaszcza jeśli chodzi o małżeństwo. Sama jestem jak najdalsza od chęci brania udziału w tej grze, ale cierpię w jej wyniku często. Może mniej się cierpni grając?…

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s